wtorek, 21 sierpnia 2012

Omlety dzieciństwa mego

Nie są to klasyczne omlety pod tytułem "roztrzepane jajko". Danie to jest nieco bardziej wymyślne, ale też smaczniejsze niż to, co zwykle rozumie się przez omleta.

Przepis ten otrzymałam od Mamusi i podaję go tu z moimi minimalnymi przeróbkami:

dla 2 w miarę głodnych osób:
- 4 jajka
- 4 łyżki mąki
- 8 łyżek mleka
- tłuszcz do smażenia
- w zależności od upodobania i przyjętej konwencji: sól, cukier, przyprawy itd.

Żółtka oddzielamy od białek. Białka ubijamy z odrobiną soli, a żółtka mieszamy z mlekiem i mąką. Łączymy następnie masą żółtkową z pianą z białek i mieszamy (w takie sposób, by nie "uszkodzic" za bardzo piany- wtedy omlety będą puszyste) i nakładamy masę na rozgrzaną patelnię, formując małe placki.

Jeżeli mamy ochotę na wersję słodką, to do masy żółtkowej dobrze jest dodać z 1,5 łyżki cukru i można wrzucić do środka kawałki jabłek, bananów, orzechów czy co kto lubi.

Jeżeli natomiast mamy ochotę na coś bardziej słonego, to dodajemy odpowiednio więcej soli i też wrzucamy do masy żółtkowej, co nam pasuje (np. pociętą w kostkę i wcześniej lekko podsmażoną paprykę, zioła prowansalskie i słodką paprykę w proszku- jak w przypadku uśmiechniętych omletów ze zdjęcia).


niedziela, 3 czerwca 2012

Oblicza ciasta francuskiego

Jest parę powodów, dla których warto zainteresować się ciastem francuskim:

1. Cena nie jest zastraszająca. W marketowych lodówkach można znaleźć surowe ciasto za 3 zł - odpowiednio nadziane, wystarczy na obiad przynajmniej dla 2 osób.
2. Upieczenie ciasta nie zabiera dużo czasu - piecze się je ok. 15-20 min.
3. Jest dobre na piknik - kiedy pogoda sprzyja, bierzemy nasze nadziane ciasto i kocyk na łączkę i możemy sycić się pięknem natury i smakiem obiadu.  

Oblicze I: Paszteciki 
Rozwijamy ciasto i kroimy je na 8 prostokącików. Na połowę każdego z nich nakładamy nadzienie (u nas jest to zwykle to, co znajdziemy na półce/w lodówce/zamrażarce itp.), na drugiej połowie robimy 2,3 lub 4 nacięcia, nakrywamy nią połowę z nadzieniem i sklejamy brzegi. Po upieczeniu wygląda to tak:


Paszteciki nadziewane bigosem


Paszteciki z oliwkami, kukurydzą i innymi dodatkami. Obok - guacamole.

Oblicze II: Ślimaczki
Ciasto zwijamy tak, jakbyśmy robili roladę:


Wersja z bigosem, puree z selera i serem żółtym

a następnie kroimy ciasto w taki sposób:


Wersja z chudym twarogiem, korniszonami, podsmażoną cebulką, kukurydzą i odrobiną szynki

Otrzymane ślimaczki  zapiekamy w piekarniku, a końcowy efekt wygląda tak:


Oblicze III: Tarta

Nasze nadzienie nakładamy na ciasto z zawiniętymi brzegami i zapiekamy:


Na powyższym zdjęciu - tarta ze szpinakiem. Szpinak gotujemy na wolnym ogniu, dodajemy rozdrobnioną kostkę twarogu (200-250g), czekamy, aż woda w dużej mierze odparuje, dodajemy pokrojony na małe kawałeczki ząbek czosnku, sól, przyprawy i nakładamy na ciasto.








poniedziałek, 21 maja 2012

Tęczowa galaretka

Na poprawę humoru tęczowa galaretka! Banalny pomysł, a ile radości w oczach kogoś, komu chcemy poprawić humor;) Do tego lekkie orzeźwienie na upalne dni. Można by rzec - deser idealny ;)


Potrzebne:
- 6 galaretek: fioletowa, niebieska, zielona, żółta, pomarańczowa, czerwona - smaki wedle uznania, ja użyłam: porzeczkowej, wieloowocowej, kiwi, cytrynowej, pomarańczowej i truskawkowej.
- owoce - można dodać dla wzmocnienia efektu i wizualnego i smakowego, jednak jeśli ktoś nie chce to nie trzeba. Do mojej wersji użyłam bananów, kiwi, mango, ananasa, pomarańczy i truskawek.
- bita śmietana
- kolorowa posypka
- cierpliwość! ;)

Wykonanie jest banalnie proste, aczkolwiek czaso i pracochłonne. Galaretki rozpuszczamy wg przepisu na opakowaniu - ja, dla wzmocnienia smaku, zminimalizowania ilości oraz szybszego ścinania się galaretek rozpuszczałam je w szklance wody (0,25l), a nie jak zalecają - w 0,5l.
Każdą galaretkę po wystudzeniu dawałam do lodówki dla przyspieszenia procesu, następnie, gdy już się ostudziła i zaczynała lekko zagęszczać przelewałam do szklanek i chowałam do zamrażarki do pełnego zgęstnienia (ale nie zmrożenia!). Każdą robiłam analogicznie, dodając do poszczególnych warstw owoce. Z owocami jest taki problem, że świeży ananas i kiwi uniemożliwiają gęstnienie galaretki, ale już ananas z puszki nie sprawia tego problemu, natomiast kiwi przed dodaniem do galaretki należy sparzyć wrzątkiem. Taką radę wyczytałam na jakimś portalu kulinarnym i - zadziałało, udało mi się zrobić galaretkę z kiwi.
Po skończeniu wszystkich warstw ozdabiamy galaretkę śmietaną oraz posypką.
Kolorowego życia i smacznego deseru ;)

Pietruszkowe placuszki

Wiosna napędza szaleństwo na zielone, więc i ja postanowiłam zielono zmodyfikować tradycyjne placki ziemniaczane. Właściwie wprowadziłam dwie modyfikacje - pietruszkę oraz zamiast mąki oczyszczonej, dodałam mąkę pełnoziarnistą. Tę drugą zmianę polecam zwłaszcza tym, którzy lubią pełnoziarniste urozmaicenia, przede wszystkim ze względu na smak - sam dodatek mąki sprawia, że placuszki są troszkę bardziej gorzkie. Zmiana smaku jest podobna jak przy próbowaniu po raz pierwszy ciemnego makaronu.
Dla obawiających się, ale lubiących eksperymenty proponuję dodać mąkę w proporcji 1/2 mąki białej i 1/2 mąki ciemnej. Zwolennicy tradycyjnych przepisów mogą pozostać przy mące białej;p

A zatem, do dzieła!
Składniki dla dwóch głodnych osób:
- 3 duże ziemniaki
- jajko
- średnia cebula
- pęczek natki pietruszki
- mąka (tutaj niestety nie podam ilości, gdyż zawsze sypie na tzw. oko, tak, żeby ciasto było ani za gęste, ani za rzadkie)
- sól
- pieprz
- olej do smażenia

Wykonanie: Ziemniaki trzemy na tarce o najmniejszych oczkach, uważając, żeby przy okazji nie zetrzeć sobie placów ani paznokci ;p Jeśli ziemniaki są bardzo wodniste po starciu, odsączamy wodę, a do ziemniaków dodajemy pokrojoną w drobną kostkę cebulę oraz posiekaną pietruszkę. Wbijamy jajko, wszystko mieszamy i od czasu do czasu mieszając przesiewamy odpowiednią ilość mąki, najlepiej po łyżce, żeby nie przesadzić. Na koniec dodajemy odrobinę soli oraz pieprzu. Tak przygotowana masa nadaje się do smażenia. Na rozgrzaną patelnie nakładamy ciasto, tworząc placki, w zależności od upodobań, małe albo duże, opiekamy je z obu stron do uzyskania złocistego koloru. Placki najlepiej smakują na ciepło, ja osobiście preferuję ze śmietaną lub jogurtem naturalnym, ale z doświadczenia i obserwacji wiem, że można je jeść ze wszystkim. Bon appetit!


piątek, 11 maja 2012

Sałatka "Zielony Krzyk Wiosny"

Sałatka uzasadniająca nazwę naszego bloga - na obiad w czwartek Daga ugotowała za dużo makaronu, więc w piątek makaron znalazł się w sałatce. W sam raz na obiadek w ciepłe dni, kiedy niekoniecznie posiłek musi być gorący, ale fajnie, żeby był sycący.

-1 główka sałaty masłowej
-200 g makaronu (świderki)
-1,5 garści słonecznika
-4 jajka na twardo
-5 średniej wielkości ogórków kiszonych

sos:
-po 3 łyżeczki oleju i wody
-płaska łyżeczka bazylii
-po szczypcie oregano i pieprzu
-po pół łyżeczki soli i czosnku granulowanego

Wrzucamy do miski ugotowany makaron, jajka kroimy na 16 części (4 razy wzdłuż, a potem wszystkie części jeszcze w poprzek), dodajemy pokrojone  w ćwierćplastry ogórki kiszone. Dodajemy podartą w dłoniach sałatę. Słonecznik podprażamy chwilkę na patelni na oleju i również wsypujemy do miski.
Mieszamy ze sobą wszystkie składniki sosu, polewamy nim sałatkę, mieszamy i oto możemy zajadać.





czwartek, 10 maja 2012

"Grecka"

Już nie pamiętam skąd wzięty przepis. W oryginalnym przepisie nie było sałaty. Jeżeli chcę zwiększyć objętość sałatki to dodaję kilka listów zielonej sałaty.

Składniki:
- 3 pomidory,
- ogórek,
- niewielka czerwona cebula,
- ser feta,
- słoik oliwek,
- kilka liści sałaty,
-oliwa,
- ocet winny,
-oregano.

Pomidory, cebulę, ser feta kroimy w kostkę. Ogórek w plasterki-ćwiartki.Oliwki kroimy na pół. Liście sałaty kroimy w cienkie paseczki.( na zdjęciu połowa paczki gotowej mieszanki sałat).
Na końcu polewamy wszystko sosem i mieszamy ( sos: 1 łyżka octu winnego, 2 łyżki oliwy, pół łyżeczki oregano).



Szarlotka z francuskim kremem

Przepis z serii "Przepisy czytelników" z Poradnika Domowego. Jest to ciasto, które robię od czasu do czasu już od jakiś 6 lat.

Składniki:

Ciasto:
- 30 dag mąki,
-15 dag masła,
- 10 dag cukru pudru,
- 2 żółtka.

Nadzienie:
- 1 kg jabłek,
- 15 dag cukru pudru,
- 5 dag rodzynek (daję mniej, żeby nie było zbyt słodkie),
- cukier waniliowy.

Krem:
- półtorej szklanki mleka,
- 3 żółtka,
- 10 dag cukru,
- 5 dag mąki,
- 10 dag masła.

Do posypania:
- podprażone płatki migdałowe.


Z podanych składników zagniatamy ciasto i wkładamy do lodówki na ok. 30 min. Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia rozwałkowuję ciasto na grubość ok. 2 cm (można zrobić z 1,5 porcji, wtedy wyjdzie ciasto na całą blachę). Ciasto nakłuwamy widelcem i pieczemy w piekarniku na jasnozłoty kolor w temp. 180 st. C.
Jabłka obieramy, ścieramy na tarce (jak ogórki), wkładamy do rondla wraz z cukrem pudrem, rodzynkami i cukrem waniliowym. Gotujemy ciągle mieszając aż do momentu gdy jabłka zaczną się rozpadać i odparuje woda.
Do osobnego garnka wlewamy szklankę mleka, dodajemy masło i połowę cukru. Gotujemy, gdy zacznie wrzeć wlewamy rozrobioną z mąką, pozostałą część mleka. Należy to zagotować, ciągle mieszając, by się nie przypaliło. Zdejmujemy budyń z ognia i zaciągamy żółtkami utartymi z resztą cukru.( W przypadku, gdy budyń będzie za rzadki, należy rozmącić trochę wody z mąką ziemniaczaną, dodać do budyniu i doprowadzić do wrzenia, ciągle mieszając.)
Na placek wykładamy wystudzone jabłka, krem i posypujemy podprażonymi płatkami migdałowymi.
Odkładamy w chłodne miejsce do wystygnięcia.



środa, 2 maja 2012

Babka




Pomysł na babkę wzięłam ze strony whiteplate.blogspot.com

Składniki:
- ½ kg mąki,
- 40 g drożdży,
- 80 g masła
- 120 g cukru,
- 4 żółtka,
- garść rodzynek,
-1/4 litra mleka,
-mała łyżeczka soli,
- starta skórka z cytryny.

Wykonanie:
Rozczynić 120 g mąki z drożdżami i (ciepłym) mlekiem.
Żółtka ubić z cukrem i startą skórką cytrynową na parze. Ubite żółtka dodać do rozczynu, dodać rodzynki, dodać ciepłe masło i ugniatać pół godziny. 
Wyłożyć do posmarowanej (masłem i bułką tartą) formy, przykryć serwetą i postawić w ciepłe miejsce na ok. 2 h. Piec przez godzinę w 180 st. C. W przypadku gdy wierzch za bardzo się zarumieni należy przykryć go np. folią aluminiową.
Upieczoną i gorącą babkę wyrzucić z formy na złożoną w kilkoro serwetę. Najlepsza jest świeża. Nie nadaje się do dłuższego przechowywania.







Kruche ciasto, krem czekoladowy, banany i bita śmietana

Przepis zasłyszany w przerwie między zajęciami.

Potrzebne składniki:
Ciasto:
- 25 dag mąki,
- 12,5 dag masła
- 7,5 dag cukru,
- 2 małe jajka,
- cukier waniliowy,
- łyżeczka proszku do pieczenia.

- 4-5 bananów,
- 0,5 l, 30% śmietany kremówki,
- cukier puder,
- 2 śmietan-fix

Wszystkie składniki wrzucamy do miski i wyrabiamy do uzyskania gładkiego ciasta. Ciasto odkładamy do lodówki do schłodzenia.
Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia kładziemy rozwałkowane ciasto. Należy piec w temp. 180 st. C aż do zarumienienia.
Wystudzone ciasto smarujemy kremem czekoladowym, następnie układamy pokrojone plasterki banana.
Kremówkę ubijamy, dodając trzy łyżki cukru pudru. Pod koniec ubijania dodajemy śmietan-fix i wykładamy na ciasto.
Można posypać podprażonymi płatkami migdałowymi lub kokosem.


Krem szparagowy

Sezon na szparagi rozpoczęty.

Potrzebne składniki:
- wiązka szparagów,
- 1,5 litra wody,
- jedna marchewka,
- 2 ziemniaki,
- kilka plastrów boczku,
- cebula,
- łyżka masła,
- pół kubka śmietany,
- sól, pieprz.

Odcinamy główki szparagów, które wkładamy do wrzącej wody i gotujemy ok. 3 min, odcedzamy. 
Na patelni podsmażamy pokrojone szparagi z marchewką i  z łyżką masła przez 5-7 min. 
Do gotującej się wody przekładamy warzywa oraz dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki.
Boczek kroimy w kostkę i wytapiamy, następnie wyciągamy wysmażony boczek a na wytopionym tłuszczu podsmażamy pokrojoną cebulę i dodajemy do garnka z wodą. Gotujemy wszystko ok. 15 minut, następnie miksujemy i zagęszczamy śmietaną. Na końcu należy doprawić do smaku.
Krem podajemy z grzankami, podsmażonym boczkiem i główkami szparagów.



poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Zielooona jajcownica

Jajecznica - najbardziej studencka potrawa;p Dobra na śniadanie, obiad, kaca...na wszystko. A do tego można ją robić na tyle różnych sposobów! Pominę najbardziej ze studenckich, który zaczyna się od "otwórz lodówkę...";p
A więc - jajecznica na zielono (w wersji dla 1 osoby):

Składniki:
- mała cebulka
- ząbek czosnku
- dwa brykieciki mrożonego szpinaku (ten "stonkowy" jest w brykietach, jeśli macie inny to wymierzcie na oko;p)
- 1 jajko
- sól
- pieprz (polecam cytrynowy - świetnie komponuje się ze szpinakiem)
- olej/oliwa/masło do smażenia.

Wykonanie:
Na niewielkiej ilości tłuszczu podsmażamy do zeszklenia pokrojoną w kostkę cebulkę i czosnek. Dodajemy szpinak i smażymy aż się rozmrozi, pilnując żeby nam się cebula nie spaliła. Następnie wbijamy jajko i smażymy do ścięcia dodając przyprawy. Ot, cała filozofia;) Jajecznicę każdy zrobić potrafi;)
Smacznego!;)


niedziela, 15 kwietnia 2012

Rozgrzewająca potrawka z ciecierzycy

Wiosna, wiosna przyszła. Szkoda tylko, że zamiast słońca za oknem deszcz i niezbyt wysoka temperatura. 
Dla wszystkich, którzy mają ochotę się rozgrzać, przedstawię super łatwy przepis na cieciorkową potrawkę.
Jako, że blog jest studencki, więc i wersja będzie studencka, choć nieco wege, aczkolwiek każdy szanujący się student-roślinożerca ma na pewno w swoich zapasach cieciorkę, a reszta jest resztą znalezioną w lodówce;p

Zatem, składniki (na 4-5osób):
-opakowanie ciecierzycy (ok. 400g)
-puszka kukurydzy
-puszka groszku
-sok pomidorowy
-dwie średnie cebule
-dwa ząbki czosnku
-ostra papryka
-chili
-bazylia
-oregano
-majeranek
-pieprz
-sól
-oliwa/olej do smażenia
-odrobina miłości do gotowania;)

A teraz przystępujemy do pracy: 
Ciecierzyce zalać wodą i zostawić na noc, (no chyba, że ktoś jest takim sklerotykiem jak ja, to o ile przypomni sobie rano, że na obiad chce zjeść cieciorkę i zrobi tę czynność odpowiednio wczesnym rankiem to też przejdzie, mi się udało;) następnie gotować przez około 20 minut bez przykrycia (wtedy ponoć ulatniają się substancje powodujące wzdęcia i gazy;p) a potem można ją przykryć i gotować dalej...ile? Tak naprawdę ilu ludzi na świecie tyle teorii na temat długości gotowania cieciorki - ja wyznaję zasadę - do miękkości:) (ja gotowałam około 1h i była ona miękka i jadalna).
W tak zwanym międzyczasie, podczas gdy składnik główny się gotuje, obieramy cebulkę i czosnek, następnie kroimy w kostkę i wrzucamy na rozgrzany tłuszcz. Smażymy do zeszklenia, po czym wrzucamy wcześniej odsączony groszek z kukurydzą i zalewamy sokiem pomidorowym (tak, żeby sok przykrył składniki, ale żeby one w nim nie pływały) i gotujemy chwilę. Jeśli ciecierzyca się już ugotowała to dodajemy  również i ją do całości (wtedy możemy podlać jeszcze sokiem, jeśli uznamy, że jest za mało płynne). Teraz dodajemy przyprawy do smaku (każdy ma inny smak, więc jeśli nie chcecie przedobrzyć z ostrością proponuję po troszku) i voila! Potrawka z ciecierzycy gotowa:)
Proponuję podawać z ryżem, kaszą lub makaronem, polecam pełnoziarniste, ale jak kto lubi - to już Wasza decyzja. Tak jak i składniki, możecie dodać więcej składników - paprykę, fasolę, pomidory itd., lub czegoś z podanych przeze mnie nie dodawać, Wy jesteście Kucharzami w swojej kuchni i do Was należy decyzja - dodajcie to co lubicie;)
Życzę smacznego!;)


poniedziałek, 12 marca 2012

sałatka

Dostałam ten przepis od koleżanki, a ona też go dostała od koleżanki, więc kto jest jego autorem to nie wiem.

Składniki:
-opakowanie tortellini,
-puszka brzoskwiń, 
-cebula,
- 30 dag szynki konserwowej,
-majonez,
-pieprz.

Wykonanie:

Tortellini gotujemy wg. przepisu na opakowaniu i zostawiamy do wystygniecia. Konserwę oraz brzoskwinie kroimy w kostkę. Cebulę siekamy a następnie możemy ją sparzyc by stała się łagodniejsza w smaku. Wszystko mieszamy dodając majonez i doprawiając pieprzem.


"langosz"

Nie wiem dokładnie jak się robi langosza, ale czasami przychodzi taki dzień, że nagle chcemy odtworzyć jakiś smak, który wiąże się z miłymi wspomnieniami. Pierwszy raz jadłam go przy budce, niedalkeko Krupówek, spoglądając na Giewont, drugim razem podziwiając krakowski rynek nocą. Siedmioletnia siostra widząc to zdjęcie powiedziała, że pyszne to było, więc trzeba będzie jeszcze wrócić do tego przepisu.

Jest to tzw. "przepis na oko", więc niektóre składniki nie są określone ilościowo.
Ciasto:
-1/5 kostki drożdży,
-mąka,
-2 łyżki oleju,
-2/3 kubka mleka,
-sól
-szczypta cukru.

Drożdże rozcieramy z mlekiem i szczyptą cukru, wlewamy do miski. Dodajemy 2 łyżki oleju oraz odrobinę soli(na koniuszek łyżeczki), a nastepnie dodajemy po trochę mąki aż uzyskamy elastyczne ciasto, które przez chwilę ugniatamy oraz można troche porzucac nim o miskę. Zostawiamy do wyrośnięcia.

Sos:
-łyżka majonezu,
-2 łyżki śmietany,
-mały ząbek czosnku,
-sól.

Czosnek siekamy, mieszamy z majonezem i smietaną doprawiając szczyptą soli.

Bierzemy kulkę ciasta i w rękach rozciągamy je aż uzykamy placek grubości ok. 1 cm. Kładziemy go na rozgrzany tłuszcz i smażymy do momentu zarumienienia. Placek spożywamy na ciepło z sosem.


deser

Zawsze znajdzie się okazja żeby zrobić deser z serduchami.

Co jest nam potrzebne (wychodzi 6 pucharków):
-500 ml 30% kremówki,
-puszka brzoskwiń,
-garśc migdałów,
-kilka kostek czekolady,
-galaretka(truskawkowa, malinowa lub poziomkowa)
-cukier, cukier puder.

Wykonanie:

Rozpuszczamy galaretkę w ok. 400ml gorącej wody a następnie przelewamy do naczynia, tak by grubość zastygłej galaretki miała ok. 1,5 cm. Po wystygnięciu wycinamy serducha a resztę galaretki kroimy i wrzucamy do pucharków. Z brzoskwiń wycinamy nożem serducha(nie jest to trudne), a pokrojone resztki wrzucamy do pucharków. Ubijamy kremówkę, dodając pod koniec ubijania ok. 2,5 łyżki cukru pudru (można dodac trochę więcej jak ktoś woli słodszą śmietanę). Wykładamy ubitą śmietanę do pucharków, ozdabiamy serduchami, posiekana czekoladą, oraz orzechami, które wcześniej siekamy i na małym ogniu z 2 łyżkami cukru prażymy aż cukier uzyska lekko brązową barwę.



wtorek, 28 lutego 2012

Sos pieczarkowy Mamusi

Czekamy na promocję pieczarek w markecie, a gdy już się doczekamy, bierzemy:

- ok. 8 w miarę dużych pieczarek
- małą śmietanę- 12% lub 18%
- cebulkę
- 2 kopiaste łyżki stołowe mąki
- kostkę rosołową
- sól

Pokrojoną drobno cebulkę smażymy na oleju, a gdy się zeszkli, dodajemy pokrojone pieczarki i zusammen do kupy podsmażamy. Zalewamy ok. 3 szklankami wody, dodajemy kostkę rosołową i czekamy, aż nam się to wszystko podgotuje. Rozrabiamy dokładnie śmietanę z mąką i stopniowo do mąki i śmietany dodajemy parę łyżek gorącej wody z pieczarkami i cebulką i mieszamy (czyli hartujemy śmietanę - żeby nam się nie zważyła). Wszystkie składniki łączymy ze sobą, jeszcze chwilę gotujemy. Dodajemy soli do smaku, rozdrobniony ząbek czosnku też nie zawadzi. Można podawać z czym się chce (lub co się znajdzie u siebie/sąsiada)- od makaronu, przez ryż do suchego chleba.


Sos ten przeżył już parę wariacji - jak się okazało, smakuje całkiem dobrze z dodatkiem szpinaku. Próba z awokado też się powiodła.
Na zdjęciu wersja rozrzutna - ryż z sosem posypany żółtym serem.


środa, 8 lutego 2012

Prokrastynacja- słowo to znaczy dla nas w dużej mierze gotowanie zamiast uczenia się. Na przykład nagle ktoś wpada na jakże genialny pomysł, aby w ramach integracji mieszkaniowej zrobić prostą zapiekankę z produktów składkowych- i voila! Wersja dłuższa, ażeby dłużej prokrastynować:

1. Gotujemy ziemniaki.
2. Pokrojoną kiełbasę i cebulkę podsmażamy na patelni.
3. Pokrojone w grube plastry ziemniaki i podsmażoną cebulkę z kiełbasą umieszczamy warstwami w naczyniu żaroodpornym i zapiekamy.

Proporcje? Według uznania (albo według ilości podstawowych produktów, jakie znajdzie się w lodówce/pożyczy od kumpli z akademika/mieszkania)

Można podawać z kechupem, sosem czosnkowym (u nas jest to przede wszystkim jogurt naturalny wymieszany z przyprawą tzatziki) lub musztardą.